Długa Historia

Od Cukierni Surdel do Fajne Cafe

basil-leaf

Cyfry mówią za siebie:

28 lat

Wspólnej historii

5 ton

Słodkości na miesiąc

109 lat

Suma doświadczenia cukierników

cukiernia

Początki Cukierni to również początki kapitalizmu w Polsce. Pracując w biurze i jeżdżąc na delegacje gdzie doglądałem budowy fabryk i instalacji na przykład odsiaczania spalin pozwoliły mi zarobić wystarczajaco dużo by zakupić gospodarstwo w Pilchowicach pod adresem Dolna Wieś 2, wyremontować tamtejszy dom i z czasem postawić również niewielką halę produkcyjną, mniej wiecej dwukrotnie mniejszą niż obecnie. Gdy hala już stała maszyny wstawił do niej wspólnik i rozpoczęliśmy pełną nieporozumień współpracę, którą naszczęście, mniej więcej polubownie udało sie szybko zakończyć.

ojciec3
Henryk Surdel

Założyciel Cukierni Surdel

163083425_282682696842025_7122093308153871359_n

Pierwsze 15 lat funkcjonowania Cukierni to było pasmo sukcesów i porażek. Sukcesywnie inwestowaliśmy w nowe używane maszyny, naprawialiśmy bez przerwy się psujące samochody i dochodziliśmy do wniosku, że hala jest zbyt mała. Dlatego też ją rozbudowaliśmy do rozmiarów w jakich funcjonuje też dzisiaj. Odbiorców na szczęście częściej przybywało niż ubywało i choć niektóre ubytki były bardzo kosztowne, firma wywierałą coraz bardziej istotny wpływ na swe otoczenie. Większość kadry pochodziła z gminy Pilchowice, zawsze też wspieraliśmy lokalne i nie tylko inicjatywy charytatywne

photo_2021-08-09_17-14-04
Anna Surdel

Założyciel Cukierni Surdel

CIASTO

Nie jest łatwo od podstaw napisać program do zarządzania zakładem produkcyjnym wielkości Cukierni, a potem utrzymać go przez kilkanaście lat działającym. W czasach gdy sie za to brałem nie było zbyt wiele przykładów jak rzecz ma działać i jakie funkcje spełniać. Ja również jako poczatkujacy informatyk miałem możliwość nauczyć się na Cukierni bardzo dużo o bazach danych i interakcjach między nimi a urządzeniami takimi jak na przykład wagi. Jestem bardzo zadowolony że moje oprogramowanie działało na Cukierni przeszło 15 lat choć nawet nie myslałem, że będzie funkcjonowało tak długo.

1146551_542718665821178_164968639_n
Marcin Surdel

Programista baz danych

Były rycerz

235690955_210915437652741_8761881666321539058_n

Gdy braliśmy się z Gosią za Cukiernię nie byliśmy do końca świadomi jak wielkiego podejmujemy sie wyzwania. Nawet teraz, 4 lata później przed nami jeszcze mnóstwo pracy ale wierzę, że może ona sprawiać satysfakcję i radość. Przeorany przez pandemię przemysł spożywczy, zwłaszcza kawiarnie i mała gastronomia dokładają trudności lecz z pomocą Waszą i wszystkich naszych przyjaciół na pewno damy radę wyjść z opresji obronną ręką.

photo_2021-08-09_18-12-09
Piotr i Gosia Surdel

Zarząd Fajne Cafe

 

Początki, wczesne lata 90'

Cukiernia Surdel rozpoczęła działalność w 1993 roku jako firma rodzinna założona przez moich rodziców Henryka i Annę Surdel. Przygotowania do jej otwarcia zaczęły się jednak znacznie wcześniej. Tata przez długi czas pracował jako projektant w biurze projektów, oszczędzając środki by spełnić swe marzenie: otworzyć własną działalność gospodarczą. Początkowo zakład miał produkować śrubki i gwoździe jednak gdzieś na początku lat 90’ pojawił się wspólnik Andrzej z pomysłem otwarcia zakładu cukierniczego. Jako że jeść trzeba zawsze a budować tylko od czasu do czasu, przemysł spożywczy zdawał się bardziej stabilną dziedziną niż przemysł ciężki i choć nikt w naszej rodzinie nie znał się na cukiernictwie, wszyscy wzięli się do pracy i zaczęli stawiać halę produkcyjną przy ulicy Dolnej Wsi 2 w Pilchowicach. Jako 13 letni chłopak stałem przy betoniarce i mieszałem beton, dwa lata starszy brat woził go tam gdzie tata kazał i gdzie go potem rozprowadzał, a mama utrzymywała nas przy życiu dostarczając jedzenia i picia. To były dobre czasy.

 

Wkrótce po zatrudnieniu załogi i otwarciu zakładu w 1993 roku szybko znalazły się sklepy spożywcze chcące korzystać z produktów ciastkarskich. Szybko też przekonano się, że produkty Cukierni Surdel są po prostu smaczniejsze niż alternatywy, a powód tej sytuacji był całkiem prozaiczny. Nie posiadając wiedzy na temat chemicznych polepszaczy, konserwantów, gumy arabskiej czy innych trocin, które czynią produkcję tańszą, wszystkie produkty były produkowane tak jak się to robi w domu. Z czasem, niejako niechcący, stało się to główną filozofią firmy i teraz po dekadach produkcji dalej korzystamy z prawdziwych jajek choć te w proszku wychodzą nieporównywalnie taniej jak również nie sypiemy do ciasta powszechnych konserwantów, które spowodują, że ciasto będzie się dało sprzedać nawet po dwóch tygodniach od produkcji.

leaf-free-img

Pierwsza dekada XXI wieku

Wkrótce po pierwszych sukcesach na rynku cukierniczym okazało się, że wspólnik Andrzej jest kwintesencją jaskółczego powiedzenia, iż spółki są „niedobre”. Nie małym wysiłkiem rodzice spłacili wkład tego Pana i odtąd cieszyli się prawdziwie własną firmą. Początki oczywiście nie były usłane różami zwłaszcza dla rodziny, która nie miała wiele wspólnego z własną przedsiębiorczością nigdy wcześniej. Przez pierwsze lata mama wstawała pierwsza o 3:00 nad ranem by sporządzić faktury, potem tata ładował dostawczy wehikuł w postaci hipisowskiego ogórka, a gdy ten ostatecznie wyzionął ducha jego miejsce zajął ekskluzywny dostawczak marki Lublin – spadkobierca takich gigantów historii jak Żuk czy Nysa. Ja również jako wtedy 17 letni licealista jeździłem nad ranem z tatą zwiedzając zaplecza licznych sklepów spożywczych, po czym docierałem do szkoły na 8:00 z koszem pączków dla szkolnego sklepiku. Brat natomiast jako początkujący informatyk napisał i stale ulepszał oprogramowanie, które usprawniało zarówno produkcję jak i druk faktur oraz późniejszą księgowość, którą zajmowała się mama. 

Między 1997 rokiem a 2003 Cukiernia Surdel nazywana również Cukiernią Pilchowice dynamicznie się rozwijała aż do momentu, w którym zaopatrywała ponad 80 sklepów spożywczych na terenie Knurowa, Gliwic i wszystkich ościennych miejscowości. W szczytowej formie codziennie nad ranem 3 dostawcze samochody, załadowane po sam czubek, wyjeżdżały na swoje trasy i dostarczała produkty z Pilchowic odbiorcom w miastach i w gminach całego regionu. Mimo produkowania kilku ton ciast w każdym tygodniu, udało się utrzymać je wciąż w jakości znacznie przewyższającej dostępne alternatywy. Nie jeden ekspert łapał się za głowę widząc koszty produkcji w naszej cukierni (i po prawdzie dalej się łapie) jednak ta strategia pasowała wszystkim – my mieliśmy krystalicznie czyste sumienie wiedząc, że nikogo nie trujemy, a klienci mieli pewność, że kupując w sklepie zaopatrywanym przez Cukiernię Surdel będą kupowali produkty świeże, zdrowe i przede wszystkim bardzo smaczne. Ja natomiast w tych czasach z powodu przejedzenia, nie mogłem już patrzeć na pączki i drożdżówki. Byłem chyba jedyną osobą w historii mojego liceum, która z przyjemnością wymieniała się z kolegami drożdżówką za zwykłą kanapkę… ;).     

Późniejsze lata to spadek koniunktury dla Cukierni Surdel. Sieci handlowe i markety powstające jak grzyby po deszczu stopniowo wypierały małe sklepy spożywcze, które stanowiły główną klientelę Cukierni Surdel. Proces ten nasilił się po kryzysie z 2008 roku i agresywnej ekspansji obcych, wielkich korporacji państwa Mulliez czy też takich marek jak Carrefour, Jeronimo Martins, czy też obecnie upadające Tesco. Nie współpracowaliśmy z dużymi marketami przede wszystkim dlatego, iż żądały poziomów cen niemożliwych do osiągnięcia przy naszym sposobie produkcji, a sprzedaż ciast z proszków i wody nigdy nas nie interesowała. Po kilku eksperymentach z mniejszymi sieciami, które zgodziły się na nasze warunki (potem okazywało się, że nie płacenie za faktury jest ich swego rodzaju filozofią biznesową), stało się jasne, że nadszedł czas na zmiany sposobu dystrybucji produktów.     

very-berry-1329708

Druga dekada XXI wieku

W 2013 roku w Pilchowicach przy ulicy Damrota 1 powstał pierwszy sklep firmowy, kawiarnia, w której można było zakupić produkty bezpośrednio od Cukierni Surdel. Szybko okazało się to strzałem w dziesiątkę jednak tacie brakło sił by otwierać kolejne tego typu punkty. Tym właśnie pod koniec 2017 roku zajęliśmy się już my – ja z moją żoną Gosią gdy tata zdecydował się skorzystać z uroków emerytury. Ostatnią inwestycją taty była instalacja fotowoltaiczna, która dostarcza czystej, zielonej energii produktom Cukierni Surdel, a teraz Fajne Cafe. Instalację ową właśnie modernizujemy i powiększamy.

W 2018 roku, po licznych remontach i modernizacjach wyposażyliśmy zakład we wysokiej jakości lodziarnię, dzięki której rozpoczęliśmy produkcję lodów. W myśl wciąż przyświecającej nam filozofii bardzo skrupulatnie dobieramy składniki, z których lody są produkowane, stawiając na składniki wysokiej jakości, tam gdzie jest to możliwe najlepiej bio lub przynajmniej ekologiczne. Nie stosujemy też powszechnej praktyki oszczędzania na co bardziej kosztownych składnikach (zastępując je na przykład wodą) przez co również i ta linia produktów cieszy się sporym uznaniem.

Do tej pory otwarliśmy kawiarnię w Gliwicach (Plebiscytowa 1/4 wejście od ulicy Kozielskiej lub z biurowca.), w Żernicy (ul. Miki 6), w Książenicach (ul. KS Pojdy 91) i w Knurowie (ul. Kapelanów Wojskowych 17a) oraz zmodernizowaliśmy kawiarnię w Pilchowicach (ul. Damrota 1).

O ile tata wycofał się całkowicie z cukierniczej domeny o tyle mama wciąż nam pomaga. Mieszka 50 metrów od zakładu i zna go od podszewki, jest więc nieocenionym wsparciem i źródłem doświadczenia zbieranego zarówno jako kierownik zakładu jak i znany społecznik gminy Pilchowice. Wiele z wdrażanych obecnie rozwiązań nie byłoby możliwe gdyby nie jej pomoc. Ostatnie miesiące to modernizacja i wdrożenie nowego oprogramowania wspierającego zarówno produkcję, sprzedaż jak i rozliczenia, który to projekt wraz z najętą firmą informatyczną mama koordynuje w zasadzie własnoręcznie.

Kontynuując wdrażanie filozofii tworzenia możliwie najzdrowszych produktów cukierniczych wyszliśmy z założenia, że najlepiej byłoby kontrolować cały łańcuch dostaw przynajmniej niektórych składników, zwłaszcza owoców. W tym celu chcemy wykorzystać nieco ponad hektar ziemi rolnej, po środku której stoi zakład cukierniczy. To jednak już nie historia ale działania obecne i plan na przyszłość.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trzecia dekada XXI wieku

Począwszy od 2020 roku i wybuchu pandemii staramy się dostosować funkcjonowanie zakładu do nowych sanitarnych wymogów rzeczywistości. O ile 2020 rok był przede wszystkim rokiem gdy staraliśmy się przetrwać o tyle w 2021 roku okazało się, że bez dalszej modernizacji i inwestycji firmy samo przetrwanie nie będzie miało większego znaczenia. W maju 2021 roku okazało się, że nie tylko wirusy zagrażają firmie lecz również zmiany klimatu i rozregulowana pogoda. Jest w tym coś z pecha, że gdy staramy się dbać o środowisko i naturę ona właśnie szykuje nam powódź i solidne zniszczenia w Pilchowickiej kawiarni.

Wychodzę z założenia, że firma nad którą pracuje obecnie drugie pokolenie to coś więcej niż tylko ściany, maszyny i kasy fiskalne. Dlatego nie mam skrupułów by inwestować w jej utrzymanie środki zarabiane w innych dziedzinach z nadzieją, że w końcu nasze rodzinne Fajne Cafe się odwdzięczy, czego sobie i Wam wszystkim, którzy doczytali do tego miejsca, gorąco życzę. Zwłaszcza że pomału acz konsekwentnie trzecie pokolenie zaczyna mieć coś do powiedzenia...

photo_2021-08-09_17-35-26
Shopping Cart